// article
Asystent NFZ zadzwoni do pacjenta.

W poniedziałek Mati Staniszewski z ElevenLabs ogłosił projekt, który od kilku miesięcy rozwijał się po cichu w Centrum e-Zdrowia. Od lipca 2026 Centralna e-Rejestracja ma dostać asystenta głosowego AI. Wykonawcą jest polska firma EasyCall (SoftBlue S.A.), która podpisała z CeZ kontrakt za 23,6 mln zł brutto na wdrożenie i 60 miesięcy utrzymania systemu. Technologię głosową dostarcza ElevenLabs.
Funkcja na start jest wąska. Asystent dzwoni do pacjentów, którzy podali tylko telefon stacjonarny, przypomina o nadchodzącej wizycie, pomaga ją potwierdzić, przełożyć albo odwołać.
Skala jest konkretna. Centralna e-Rejestracja obsługuje docelowo 40 milionów wizyt rocznie. W 2024 w polskiej ochronie zdrowia zmarnowano 1,35 miliona konsultacji, w tym blisko 300 tysięcy w samej kardiologii. To pacjenci, którzy mogliby zacząć leczenie, ale nie zaczęli, bo ktoś inny nie odwołał wizyty na czas.
Dopóki trzeba było obdzwonić pacjentów ręcznie, te straty były kosztem systemu. Voicebot zmienia rachunek.
Co to jest, a czego to nie jest
Część klientów, którzy do mnie przychodzą, słyszała już słowo "chatbot" i pyta o niego automatycznie. Tu chodzi o coś mocniejszego niż okienko z odpowiedziami na stronie.
Chatbot odpowiada na pytania na stronie. Najlepsze, co potrafi, to zwrócić pytanie zwrotne. Pytasz o cenę pakietu, dostajesz "chętnie pomogę, podaj więcej szczegółów". Klient szukał kwoty, dostał kolejne pytanie. To frustracja udająca pomoc.
Asystent głosowy w Centralnej e-Rejestracji dzwoni, rozumie naturalne zdania, sprawdza system i podejmuje decyzję w ramach skryptu. Pacjent może powiedzieć "nie mogę we wtorek, mam pogrzeb", a asystent rozumie, sprawdza wolne terminy w piątek i czwartek, proponuje czwartek o jedenastej, zapisuje zmianę i kończy rozmowę. Pracownik NFZ wchodzi tylko w sprawy nietypowe.
Nie jest to też stara automatyczna sekretarka z lat dwutysięcznych ("naciśnij jeden, żeby przełożyć wizytę"). Pacjent rozmawia, nie naciska klawiszy. To różnica, którą każdy starszy człowiek z telefonem stacjonarnym poczuje w pierwszej minucie.
Różnice między chatbotem, asystentem, automatyzacją i pełnym agentem rozłożyłem szczegółowo w osobnym tekście. Tu wystarczy zapamiętać, że Centralna e-Rejestracja stawia narzędzie, które wykonuje część procesu, zamiast tylko prowadzić rozmowę.
Dlaczego ktoś w końcu to zrobił
Sama technologia stojąca za tym wdrożeniem nie jest nowa. ElevenLabs ma rozumienie polskiej mowy na produkcyjnym poziomie od 2024 roku. Voiceboty w sektorze prywatnym w Polsce działają od dawna. Nowy jest ten konkretny projekt w administracji publicznej i to, że ktoś go w końcu podpisał.
Spotkałem się z opinią, że Polska jest spóźniona technologicznie. W trzymaniu się dyskusji teoretycznej zamiast eksperymentu często jesteśmy. W jednym konkretnym wdrożeniu, w sektorze, w którym Niemcy i Francja wciąż negocjują z izbami zawodowymi, co wolno, my właśnie kogoś zatrudniliśmy do napisania kodu. To różnica praktyczna, nie technologiczna.
Tej kalkulacji, która stoi za decyzją, też nikt nie chwali się publicznie. Koszt asystenta głosowego jest widoczny w fakturze. Koszt jego braku jest niewidoczny, ukryty w pacjentach, którzy nie przyszli, w miejscach, które stały puste, w kardiologach, którzy zaczynają poniedziałek od czterech wolnych godzin w grafiku.
W mojej pracy widzę tę samą kalkulację u klientów. Najtrudniejszą rzeczą do policzenia w firmie jest godzina, której nikt nie wpisał w żaden arkusz.
Co z tego dla firmy bez 40 milionów wizyt
Twoja firma ma cztery setki maili tygodniowo, albo pięćdziesiąt wniosków klienta dziennie, albo trzech handlowców, którzy w każdy poniedziałek przez godzinę robią ten sam przegląd konkurencji. To jest mniejsza wersja problemu NFZ.
Powtarzalność plus skala daje miejsce, w którym ma sens postawić jednego asystenta na jeden proces. Cztery procesy, które dziś robię u klientów małych i średnich firm.
Pierwszy to codzienny brief. Asystent zbiera ważne maile z nocy, wpisy w kalendarzu, notatki z poprzedniego dnia i wybrane wewnętrzne źródła. Daje pięć zdań przed śniadaniem. Wiesz, na czym stoisz, zanim usiądziesz do laptopa. Oszczędność na poziomie godziny dziennie, którą wcześniej tracił sam właściciel firmy.
Drugi to powtarzalne pytania klientów. Cennik, terminy, "czy są jeszcze wolne miejsca", "jak wygląda procedura zakupu". Asystent odpowiada według reguł firmy. Pracownik wchodzi tylko, gdy klient pyta o coś nietypowego albo trzeba podjąć decyzję. Najczęściej spotykany efekt: zniknięcie pierwszej linii obsługi i jej delegacja do osoby, która znała się na produkcie, ale przez dwa lata odpowiadała na te same trzy pytania.
Trzeci to monitoring i przegląd. Konkurencja, zmiany w przepisach, ważne osoby z branży, wybrane wątki w mediach. Krótki raport raz w tygodniu zamiast trzech godzin przeglądania w piątek po południu. Sektory, w których to widać najmocniej, to nieruchomości, prawo i księgowość.
Czwarty to proste sprawy operacyjne. Przypomnienia o terminach, sprawdzanie statusów płatności, "klient nie odpisał piąty dzień, wysłać przypomnienie", odzyskiwanie nieopłaconych faktur. Wszystkie te rzeczy, które wszyscy w firmie znają i nikt w firmie ich nie lubi pilnować.
Żaden z tych procesów nie wymaga zastąpienia człowieka. Każdy z nich wymaga zdjęcia z człowieka pracy, która nie korzysta z jego oceny sytuacji, tylko z jego konsekwencji i czasu.
Gdzie konkretnie zacząć
Pierwszy proces wybierz tak, żeby spełniał trzy warunki: jest powtarzalny (co najmniej kilka razy w tygodniu), ma jasne wejście i wyjście (wiesz, co przychodzi i wiesz, co ma wyjść), w 80% przypadków daje się obsłużyć skryptem.
Im dokładniej go opiszesz, tym szybciej zacznie przynosić wartość. Połowa pracy leży nie w kodzie, tylko w spisaniu krok po kroku, co dzieje się między wejściem a wyjściem. Firma, w której zaczynaliśmy od warsztatu opisu procesu, potrafiła wdrożyć pierwszy użyteczny workflow w tydzień. Firma, która chciała pominąć opis, potrafiła utknąć na trzy miesiące.
U siebie zaczynam zawsze od pytania, co robię ręcznie więcej niż godzinę dziennie. Jeśli widzę godzinę powtarzalności tygodniowo, asystent ma sens. Jeśli dziesięć minut raz na miesiąc, używam ChatGPT i nie buduję systemu.
Co z tego dalej
Centralna e-Rejestracja nie wprowadza asystenta głosowego, bo to brzmi nowocześnie. Wprowadza go, bo problem był drogi i konkretny, a koszt ignorowania liczył się w setkach tysięcy konsultacji rocznie.
To, co właśnie zapowiedziało państwo, jest tym samym ruchem, który dwa lata temu zrobiły amerykańskie firmy, a rok temu duże polskie korporacje. Średnia polska firma w 2026 dostaje podobne narzędzie, do tego od polskiego dostawcy.
W 2026 nie trzeba zaczynać od "strategii AI". Wystarczy wybrać jeden nudny proces, który ktoś robi co tydzień, i przestać udawać, że człowiek musi pilnować go ręcznie.
Wybierz jeden proces. Rozpisz go krok po kroku. Tydzień później możesz mieć działający prototyp.
// contact
Describe the problem. I come back with a system.
A free AI audit or geo-scan to start. I come back with a recommendation in 48h, no strings.
[ request audit → ]